Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

Wrocław zachwyca, a serce w gruzach

Znacie dobrze swoje miasto? Myślałam, że ja Wrocław znam całkiem nieźle. Tymczasem przy okazji ostatniej wycieczki z aparatem okazało się, że nawet rynek kryje przede mną jeszcze wiele tajemnic. Fascynujące, czego tak 'przy okazji' można się dopatrzyć. A jakie miejskie odkrycia Was zaskoczyły?

Miałam coś wspomnieć też, jak wszyscy chyba, o świętach, ale święta już nie mają znaczenia. Miałam je spędzić z człowiekiem, którego kocham. Miłość jednak nie wystarczyła, więc teraz już marzę tylko, by przespać i Boże Narodzenie, i sylwestra, i Wielkanoc, i w ogóle resztę życia. 


Tym pozytywnym akcentem zakończę może swe wynurzenia; zachęcam do komentowania zdjęć i pozdrawiam :)















poniedziałek, 28 listopada 2011

W miękkim świetle

Zenon poszedł w ruch. Póki co bardzo oszczędnie, tylko kilka ujęć dokonanych, ale już nie mogę się doczekać chwili, w której oddam kliszę do wywołania. Przy okazji tych analogowych wycieczek wydarzyło się też kilka całkiem szybkich zdjęć od pana Cyfrowego, raczej gorszych niż lepszych. Ale może Wy powiecie mi co myślicie?

A przy tych biegach z aparatami po mieście doceniłam nasz tegoroczny listopad. To zazwyczaj trudny dla mnie miesiąc, taki agonalny, bo niby jeszcze wszystko żyje, ale już odpływa w niebyt. Świat ledwo zipie i powoli, boleśnie umiera. A w tym roku - proszę. Dużo słońca i tego pięknego, miękkiego światła, dużo kolorów, i śmierć nie rzuca się tak w oczy. Ponoć zapowiada to okrutną zimę. Ale póki co - zimy się nie boję.

















środa, 23 listopada 2011

Nowy członek rodziny, czyli witamy Zenona

Muszę, po prostu MUSZĘ się pochwalić. Ale żeby to chwalenie miało ręce i nogi napomknę, że lubię robić zdjęcia. Wychodzą mi jeszcze niezbyt dobre, ale ponoć 'mam potencjał'. Mam też chroniczne lenistwo organicznie zakodowane. Więc jak mój chłopiec wyrywa mnie z tego marazmu i nieróbstwa? Bardzo prosto - kupując mi aparat.
To nie tak, że wcześniej robiłam zdjęcia tylko w wyobraźni, bo mam jeden całkiem niezły i półprofesjonalny aparacik, i jeden malutki i słodki imprezowy. Oba cyfrowe. Ale oto nastał ZENIT (zwany też Zenonkiem, nigdy Zenkiem), facet lekko przed 30tką, raczej tradycjonalista. Żaden tam super wypasiony koleś pomocny w lansie, ale raczej klimatyczny, nostalgiczny pan. Patrzę na niego i od razu chce mi się pstrykać. Chociaż pewnie szybciej nastąpi kolejna epoka lodowcowa, niż nauczę się Zenona obsługiwać. 


Myśl przewodnia tego posta o niczym (a nawet dwie myśli) - wsparcia bliskich nie można przecenić. A tak poza tym - spodziewajcie się tu niedługo lawiny fotek:) Póki co: kilka źle skadrowanych, nieostrych dziwactw z serii 'Zgaduj-zgadula' od Canonka. 

Pozdrawiam gorąco!:)






POST SCRIPTUM
Jeśli ktoś umie udzielić mi PRZYSTĘPNYCH wskazówek dotyczących obsługi Zenona, byłabym niezmiernie dźwięczna, bo przyznaję - chyba mi nie idzie. Chyba na pewno. Człowiek się rozpuścił cyfrówką i zadowolony.