Skoro miało być o inspiracjach, to proszę bardzo, mam tu jedną. Muzyczną. Inspirującą w sposób wyjątkowy, bo i inspiracja to nieprzeciętna (mam nadzieję, że połapiecie się w mojej składni lepiej niż ja). Znacie zespół Man Man? Nie? Tak myślałam. W ramach wprowadzenia wyjaśnię więc, że to kilku zwariowanych chłopów zza oceanu, grających coś z pogranicza gypsy punku (tak przynajmniej mówi wikipedia), kabaretu, jazzu i bóg wie czego jeszcze. Indie takie troszku, troszku nutki prostu z cyrku. Na scenie - antybanalny show, w tekstach czai się jakaś nienachalna poetyka. I niedawno wydali kolejną płytę. Zwie się "Life Fantastic" i jest polecenia bardzo godna .
Żaden ze mnie recenzent, więc recenzja w tej chwili nie nastąpi. Nastąpi za to mały potok wrażeń, pewnie nieco nieskładny, bo ubranie w słowa emocjonalnej siły tych kilku piosenek nie należy do najprostszych zadań. Bo odbieram tę muzykę jako bardzo intymną, w pewien sposób fizycznie bliską. Kojarzy mi się doskonale z Tomem Waitsem i jeszcze lepiej - z Tesco Value. Aranż jest tak bogaty, że nie wiem od czego zacząć - od nawiązań cyrkowo-cygańskich czy garażowo-etnicznych, albo od sznytu bigbandowego, albo od okruszka elektroniki, albo od skojarzenia z przykurzonym klubem burleski - naprawdę nie wiem.
Więc powiem tylko, że Life Fantastic uważam za cudownie kameralne, a przy tym jakieś takie towarzyskie, nostalgiczne, melancholijne, ale też energiczne i żywiołowe, sensualne, eteryczne, przesadzone dźwięki. Moja ulubiona piosenka na dziś: Haute Tropique (a swoją drogą, do przesłuchania płyty zapraszam tu: plejlista). Cudo.
Wiem, jeden wielki chaos. Ale mam nadzieję, że wyciągniecie z niego cokolwiek wartościowego. Pozdrawiam i czekam na Wasze opinie :)
Całusy od Krewetki

Szczerze przyznam, że wcześniej nie słyszałam o tym zespole. Teraz właśnie słucham piosenki "Haute Tropique" i nie przemawia do mnie, nie mój gust. Choć wokalista ma oryginalną barwę głosu.
OdpowiedzUsuńDokładnie, obcas niewiele ma wspólnego z kobiecością. Poza tym taki gruby obcas zaczął być na czasie w latach 50, gdy sylwetka kobiety była właśnie mega kobieca :)
OdpowiedzUsuńmiałaś rację-nie znałam. ale zapoznam się chętnię, lubię poszerzać swoje horyzonty muzyczne:)
OdpowiedzUsuńtym bardziej, że Toma Waitsa kocham
autoportretodczuwalny.bloog.pl
muzyka mocno kojarzy mi się ze słońcem i taką chęcią do życia i robienia głupot. niesie ze sobą energię; nie należy słuchać ją 'na sen' ,
OdpowiedzUsuńi z turkusowym wozem kempingowym mi się kojarzy- nie wiedzieć czemu :)